niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 2

~Zanim przeczytasz~
Rozdział jest spóźniony. Miał pojawić się wczoraj, ale się po prostu nie wyrobiłam. Przepraszam i miłego czytania :)


Przebrana wyszłam na korytarz, gdzie zauważyłam blondyna siedzącego na ławce i czytającego książkę. Dalej byłam roztrzęsiona, ale postanowiłam nikomu nie mówić o sytuacji zaistniałej w szatni.
- Co czytasz?- Zapytałam z w miarę naturalnym uśmiechem.
- To są nuty.- Odpowiedział, odwracając się w moją stronę z uśmiechem. Zamknął zeszyt i włożył go do torby, zarzucając ją sobie na ramię.
- Grasz?- Zadałam kolejne pytanie, wyraźnie zaciekawiona.
- Tak, cały wolny czas spędzam z gitarą. A ty na czymś grasz?- Zapytał, kiedy zmierzaliśmy w stronę wyjścia.
- Nie, jedyne co mnie łączy z muzyką, to taniec.- odpowiedziałam z uśmiechem. Chłopak kiwną wyrozumiale głową.
Szliśmy w stronę parkingu. Kiedy już się na nim znaleźliśmy, drogę zajechał nam jakiś czarny samochód. Po chwili szyba od strony kierowcy się otwarła i usłyszałam znajomy, ochrypły głos.
- Do zobaczenia później Mała!- Brunet błyskawicznie zamknął okno i z
piskiem opon odjechał, zostawiając nas w osłupieniu.
- Kto to był?- Zapytał spokojnie blondyn.
- Idiota.- Odpowiedziałam patrząc na odjeżdżający samochód. Kątem
oka zauważyłam jak chłopak się uśmiecha.
- Tak w ogóle, to zapomniałem zapytać jak masz na imię.
- Grace, a ty?- Powiedziałam, patrząc mu w oczy.
- Niall.- On również popatrzył mi w oczy. Uśmiechnęłam się. W końcu doszliśmy na sam koniec parkingu, gdzie stał motor. Był piękny, czarno-biały, dwuosobowy. Kiedyś uwielbiałam
takie rzeczy, przed śmiercią mamy. Teraz... teraz już dużo pozapominałam.
- Podwieś Cię do domu?- Zapytał Niall, wyciągając dwa kaski z bagażnika. Jeden z nich wyciągnął w moją stronę.
- To twój motor?- Zdziwiona patrzyłam, jak blondyn kiwa twierdząco głową.- Nie, mieszkam niedaleko, przejdę się.
- To nic, ja lubię jeździć, nawet niedaleko - Powiedział z uśmiechem. Zabrałam kask i
włożyłam go na głowę. Niall cały czas przyglądał się moim działaniom.
- Pomóc Ci?- Zapytał, troskliwie wyciągając ręce w moją stronę.
- Już zapięłam.- Odpowiedziałam z uśmiechem. Blondyn odwzajemnił mój uśmiech i włożył kask. Tym razem to ja mu się przyglądałam. Po krótkiej chwili chłopak już siedział na maszynie.
- Wsiadaj.- Zachęcił mnie, a przez szybkę kasku widać było, że jego kąciki ust unoszą się ku górze. Nie zwlekając, podeszłam bliżej, postawiłam stopę na podpórce i złapałam się prawego ramienia Niall'a. Sprawnie przerzuciłam nogę na drugą stronę i już siedziałam na wygodnym siedzeniu.
- Lepiej się mnie złap.- zwrócił mi delikatnie uwagę. - Gdzie Cię mam zawieźć?- wykonałam polecenie blondyna: oplotłam go rękoma w pasie, tak, że jego plecy przylegały do
mojej klatki piersiowej. Czułam się trochę dziwnie: w końcu przytulałam faceta, poznanego dzisiaj rano przez przypadek... Jednak nie okazywałam żadnych uczuć. Tak dawno nie jeździłam, już nie mogłam się doczekać.
- Holly Street obok Thornton Ave. - Niall odpalił silnik i moje uszy przypomniały sobie ten wspaniały warkot. Po krótkiej chwili wyjechaliśmy z parkingu szkolnego. Znowu poczułam ten wiatr, to zimno, to miłe uczucie, kiedy prawa fizyki rzucają twoim ciałem. Plecy Niall'a przylegały do mojej klatki piersiowej i było to dla mnie nawet... przyjemne. Cieszyłam
się, że zaproponował mi podwózkę. Bardzo się cieszyłam.
Dojechaliśmy szybko na miejsce. Za szybko. Niall ściągnął kask i poprawił swoje włosy. Poszłam w jego ślady.
- Dziękuję.- Powiedziałam, przytulając się do pleców blondyna. Najwyraźniej zdziwił go mój gest, bo kiedy tylko dotknęłam delikatnie jego skórzanej kurtki, odwrócił się do mnie twarzą. Przez chwilę patrzył na mnie wzrokiem żądającym wyjaśnień, ale potem uśmiech zagościł na jego twarzy. Nie wiedząc co zrobić, założyłam za ucho niesforny kosmyk włosów i zeszłam z motoru. Oddałam kask Niall'owi.
- Miło było Cię poznać.- Powiedział blondyn.
- Mi Ciebie też.- Z uśmiechem przyglądałam się mu. Kiedy pomachałam mu ręką na pożegnanie i odwróciłam się w stronę domu, usłyszałam znowu warkot silnika. Gdy powoli szłam w stronę furtki, nagle ktoś mnie zawołał.
- Grace!- Automatycznie się odwróciłam i zobaczyłam blondyna, siedzącego na motorze po drugiej stronie ulicy, z podniesioną szybką kasku.- Proszę, nie bij mnie już drzwiami!- Krzyknął ze śmiechem. Ja roześmiałam się bezgłośnie mając nadzieję, ze chłopak pozwoli mi w końcu wejść do domu. Będąc w połowie chodnika, prowadzącego do drzwi wejściowych, coś mocno złapało mnie za rękę i pociągnęło w stronę altanki. Tym czymś, była Ana.
- Mama żyje!- Powiedziała, opierając się dwoma rękami o blat stołu. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Ona żyje? No ale... Nie, to niemożliwe! Popatrzyłam na siostrę oczami pełnymi zdziwienia i niedowierzania.
- Znowu coś ćpałaś?- Zapytałam unosząc jedną brew do góry i z uśmiechem wstałam od stołu. Zostawiłam Ana'e samą w altance i ruszyłam w stronę domu.
- Widziałam ją w centrum miasta, z jakimś facetem!- Ana krzyczała, starając się zwrócić moją uwagę. Natychmiastowo się zatrzymałam i odwróciłam w stronę siostry.
- Widziałaś ją w centrum?- Dziewczyna pokiwała głową, a czarna grzywka opadła jej na oczy.- Zerwałaś się z lekcji, tak?- popatrzyłam na siostrę groźnym spojrzeniem. Ona gorąco zaprzeczała. Wiedziałam, że kłamie.
- Kończysz godzinę wcześniej ode mnie. Nie zdążyłabyś po lekcjach gdziekolwiek wyjść, poza tym tata by Ci nie pozwolił.- Mówiłam spokojnie, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Dziewczyna ucichła i spuściła wzrok. Czułam dumę. Byłam dumna, bo kolejny raz miałam racje. Ana przygryzła dolną wargę i nagle podniosła wzrok.
- Ale nie powiesz tacie, no nie?- Powiedziała, podchodząc do mnie i łasząc się, jak jakiś kot. Ana była trochę niższa ode mnie, a gdy miałam obcasy, musiała podnosić głowę do góry, żeby obserwować moją twarz. Na słowa siostry, głośno wypuściłam powietrze z ust. Wiedziałam, że tata powinien wiedzieć.
- Dobra, jak chcesz.- zaczęła kiedy zauważyła, że nie jestem chętna do brania udziału w kłamstwach.- Ale ja mu powiem, że już pierwszego dnia wyrwałaś jakiegoś blondyna!- Zaczęło się. Szantaże motywacją mojej siostry. W sumie nie chciałam, żeby tata dowiedział się o mojej znajomości z Niall'em. Przynajmniej nie teraz. Postanowiłam udawać, że nie poruszyły mnie słowa siostry. Mimo wszystko przemówiłam głosem, w którym słychać było wahanie.
- No nie wiem... Zależy co z tego będę miała...
- Materialistka!- wkurzona Ana zostawiła mnie samą na środku trawnika i szybkim krokiem ruszyła w stronę domu.
- Zaczekaj!- powiedziałam, lekko rozbawiona całą tą sytuacją. - Nie powiem nic tacie, jeżeli ty obiecasz, że nie powiesz mu o Niall'u.- dziewczyna zatrzymała się w miejscu, tak jakby rozważała moją propozycje.
- A więc ma na imię Niall?- Ana odwróciła się do mnie z chytrym uśmiechem. Kiedy zobaczyła, że moje mina jest znudzona, a ręce samoczynnie zacieśniają się na klatce piersiowej, odpuściła.-Zgoda.
Wykończona pierwszym dniem  w nowej szkole, ruszyłam do mojego pokoju. Zatrzymałam się w kuchni, aby porwać mój ukochany sok. Na drodze stanął mi tata.
- Masz gościa.- Powiedział z uśmiechem.
- Co?- Zapytałam zdziwiona, lekko marszcząc moje brwi. Nikogo nie zapraszałam, nie spodziewałam się gości.
- Czeka w twoim pokoju.- Torba spadła mi z ramienia na podłogę, ale zaraz ją podniosłam. Z otwartymi ustami patrzyłam na tatę, licząc na dokładniejsze wyjaśnienia z jego strony. Jednak na próżno: wyminął mnie i wyszedł na dwór, a już po chwili usłyszałam warkot odjeżdżającego samochodu. Natychmiast wbiegłam po schodach do mojego pokoju. Otwarłam szybko drzwi i zastygłam w miejscu. Obok mojej komody stał chłopak z lokami na głowie, bezwstydnie przeglądający moją bieliznę. Kiedy zauważył, że weszłam odwrócił się w moją stronę, w rękach trzymając moje koronkowe majtki.
- Masz całkiem seksowną bieliznę. Kiedyś chciałbym Cię w niej zobaczyć.- powiedział wrzucając moją własność z powrotem do komody.
- Co Ty robisz?! Dlaczego grzebiesz w moich rzeczach?!- Zdenerwowana, mocniej zacisnęłam moją rękę na klamce drzwi. On natomiast z uśmiechem na twarzy podszedł do mnie i lekko pociągnął za rękę do przodu. Druga ręką zwinnie zamknął drzwi, przekręcając klucz . Mój wzrok niespokojnie śledził jego ruchy. Kiedy tylko upewnił się, że nikt nie będzie mógł wejść do pokoju, złapał mnie za nadgarstki i mocno przygwoździł do ściany. Zamknęłam oczy i odwróciłam głowę, kiedy jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. Brunet bardzo mocno trzymał moje ręce, sprawiał mi tym niemały ból. Chciałam zniknąć, kiedy poczułam, jak składa mocne pocałunki na mojej szyi.
- Zostaw mnie, bo zacznę krzyczeć!- powiedziałam podniesionym głosem, w którym można było wyczuć strach. Chłopak tylko zaśmiał się z moich prób wyrwania się i przywarł do moich ust wargami. Jego klatka piersiowa stykała się z moją. Byłam przerażona. Cały czas miałam mocno zaciśnięte powieki. Bałam się. Kiedy on kontynuował swoje dzikie zapędy, czułam, że moje nogi powoli się trzęsą. Później całe moje ciało dygotało pod wielka posturą chłopaka który, jak podejrzewałam, zgwałci mnie w moim własnym pokoju. Moje plecy były oparte o ścianę, a z przodu naciskał na mnie brunet, więc nie mogłam zemdleć. Mimo wszystko, moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa i po prostu zaczęłam osuwać się na ziemię. Ku mojemu zdziwieniu, chłopak szybko to zauważył i natychmiast poluzował dłonie, w których cały czas więził moje nadgarstki. Znalazłam się na podłodze, a palce wbrew woli zaczęły pocierać bolące nadgarstki. Na mojej skórze widoczne były białe odciski palców. Czułam, że w kącikach oczu zbierają się pojedyncze łzy. W końcu jedna z nich popłynęła w dół mojego policzka, aby potem spaść na moje podgięte kolana. Dopiero po chwili zauważyłam, że brunet, który wcześniej tak brutalnie mnie potraktował, teraz patrzył to na mnie, to na moje nadgarstki troskliwym spojrzeniem, kucając przy mnie. Jego rysy twarzy i oczy złagodniały. Szybko odwróciłam głowę, żeby tylko nie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego. Pociągnęłam nosem i byłam bardzo zainteresowana ułożeniem paneli na podłodze.
- Słuchaj, ja..- chłopak odezwał się po kilku sekundach. Nie zamierzałam go słuchać.- Ja naprawdę nie chciałem…- moja dłoń sama powędrowała na jego policzek. Uderzyłam go z siłą na tyle wielką, że jego głowa odskoczyła na bok.
- Jak mogłeś?- jedynie te słowa mogłam wydusić przez łzy. Nawet nie miałam siły na niego krzyczeć. Powiedziałam to półszeptem. Całkiem zalałam się łzami. Nie tak wyobrażałam sobie mój pierwszy pocałunek. To miało być romantyczne i miłe przeżycie, a było brutalne i nieprzyjemne. Chłopak spuścił głowę w przepraszającym geście. Byłam na niego wściekła. Złość rosła we mnie z sekundy na sekundę. W końcu wstałam i ocierając łzy, zdecydowałam się coś powiedzieć:
-  Wynoś się stąd.- mówiłam patrząc prosto przed siebie. Brunet również podniósł się i popatrzył mi w oczy, co zignorowałam.
- Ja…
-Wynoś się!- krzyknęłam najgłośniej jak mogłam i odsunęłam się od chłopaka. Nie chciałam go znać. Przez chwilę wydawało mi się, że to wszystko zły sen. Koszmar który nigdy nie wydarzył się w rzeczywistości. To uczucie, kiedy chłopak drugi raz tego samego dnia, przyciska cię z całej siły do ściany, zaczyna cię całować, wbrew twojej woli, potem psuje twój pierwszy pocałunek, który tak wspaniale sobie wyobrażałaś. Stałam przed istotą bez serca. Nie miał dla mnie litości, nawet nie pomyślał, co ja mogę czuć.
- Przepraszam…- powiedział chłopak, swoim ochrypłym, ledwie dosłyszalnym głosem. Nie ośmielił się kolejny raz spojrzeć na mnie. Odwrócił się i otworzył drzwi, po czym jeszcze raz zerkając na cały mój pokój, cicho je zamknął. Nie mogłam długo powstrzymać łez. Osunęłam się po ścianie na ziemię i schowałam twarz w dłoniach. Po chwili popatrzyłam na moje nadgarstki: jeszcze teraz wyraźne były ślady zrobione przez bruneta w szkole, które wydawały się lekkim drobiazgiem w porównaniu do śladów z przed chwili. To za dużo wrażeń jak na pierwszy dzień. To za dużo wrażeń jak jeden dzień. Stanowczo za dużo.

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział robi się ciekawie :) Tylko albo mi się wydaje, albo napisałaś dwa razy to samo :)
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, przepraszam, już lecę poprawiać :)

      Usuń