Rozdział jest spóźniony. Miał pojawić się wczoraj, ale się po prostu nie wyrobiłam. Przepraszam i miłego czytania :)
Przebrana
wyszłam na korytarz, gdzie zauważyłam blondyna siedzącego na ławce i
czytającego książkę. Dalej byłam roztrzęsiona, ale postanowiłam nikomu nie
mówić o sytuacji zaistniałej w szatni.
- Co
czytasz?- Zapytałam z w miarę naturalnym uśmiechem.
- To są
nuty.- Odpowiedział, odwracając się w moją stronę z uśmiechem. Zamknął zeszyt i
włożył go do torby, zarzucając ją sobie na ramię.
-
Grasz?- Zadałam kolejne pytanie, wyraźnie zaciekawiona.
- Tak,
cały wolny czas spędzam z gitarą. A ty na czymś grasz?- Zapytał, kiedy
zmierzaliśmy w stronę wyjścia.
- Nie,
jedyne co mnie łączy z muzyką, to taniec.- odpowiedziałam z uśmiechem. Chłopak kiwną
wyrozumiale głową.
Szliśmy
w stronę parkingu. Kiedy już się na nim znaleźliśmy, drogę zajechał nam jakiś
czarny samochód. Po chwili szyba od strony kierowcy się otwarła i usłyszałam
znajomy, ochrypły głos.
- Do
zobaczenia później Mała!- Brunet błyskawicznie zamknął okno i z
piskiem
opon odjechał, zostawiając nas w osłupieniu.
- Kto
to był?- Zapytał spokojnie blondyn.
-
Idiota.- Odpowiedziałam patrząc na odjeżdżający samochód. Kątem
oka
zauważyłam jak chłopak się uśmiecha.
- Tak w
ogóle, to zapomniałem zapytać jak masz na imię.
- Grace, a ty?- Powiedziałam, patrząc mu w oczy.
-
Niall.- On również popatrzył mi w oczy. Uśmiechnęłam się. W końcu doszliśmy na
sam koniec parkingu, gdzie stał motor. Był piękny, czarno-biały, dwuosobowy.
Kiedyś uwielbiałam
takie
rzeczy, przed śmiercią mamy. Teraz... teraz już dużo pozapominałam.
-
Podwieś Cię do domu?- Zapytał Niall, wyciągając dwa kaski z bagażnika. Jeden z
nich wyciągnął w moją stronę.
- To
twój motor?- Zdziwiona patrzyłam, jak blondyn kiwa twierdząco głową.- Nie,
mieszkam niedaleko, przejdę się.
- To
nic, ja lubię jeździć, nawet niedaleko - Powiedział z uśmiechem. Zabrałam kask
i
włożyłam
go na głowę. Niall cały czas przyglądał się moim działaniom.
- Pomóc
Ci?- Zapytał, troskliwie wyciągając ręce w moją stronę.
- Już
zapięłam.- Odpowiedziałam z uśmiechem. Blondyn odwzajemnił mój uśmiech i włożył
kask. Tym razem to ja mu się przyglądałam. Po krótkiej chwili chłopak już
siedział na maszynie.
-
Wsiadaj.- Zachęcił mnie, a przez szybkę kasku widać było, że jego kąciki ust
unoszą się ku górze. Nie zwlekając, podeszłam bliżej, postawiłam stopę na
podpórce i złapałam się prawego ramienia Niall'a. Sprawnie przerzuciłam nogę na
drugą stronę i już siedziałam na wygodnym siedzeniu.
-
Lepiej się mnie złap.- zwrócił mi delikatnie uwagę. - Gdzie Cię mam zawieźć?-
wykonałam polecenie blondyna: oplotłam go rękoma w pasie, tak, że jego plecy
przylegały do
mojej
klatki piersiowej. Czułam się trochę dziwnie: w końcu przytulałam faceta,
poznanego dzisiaj rano przez przypadek... Jednak nie okazywałam żadnych uczuć.
Tak dawno nie jeździłam, już nie mogłam się doczekać.
- Holly
Street obok Thornton Ave. - Niall odpalił silnik i moje uszy przypomniały sobie
ten wspaniały warkot. Po krótkiej chwili wyjechaliśmy z parkingu szkolnego.
Znowu poczułam ten wiatr, to zimno, to miłe uczucie, kiedy prawa fizyki rzucają
twoim ciałem. Plecy Niall'a przylegały do mojej klatki piersiowej i było to dla
mnie nawet... przyjemne. Cieszyłam
się, że
zaproponował mi podwózkę. Bardzo się cieszyłam.
Dojechaliśmy
szybko na miejsce. Za szybko. Niall ściągnął kask i poprawił
swoje włosy. Poszłam w jego ślady.
-
Dziękuję.- Powiedziałam, przytulając się do pleców blondyna. Najwyraźniej
zdziwił go mój gest, bo kiedy tylko dotknęłam delikatnie jego skórzanej kurtki,
odwrócił się do mnie twarzą. Przez chwilę patrzył na mnie wzrokiem żądającym
wyjaśnień, ale potem uśmiech zagościł na jego twarzy. Nie wiedząc co zrobić,
założyłam za ucho niesforny kosmyk włosów i zeszłam z motoru. Oddałam kask Niall'owi.
- Miło
było Cię poznać.- Powiedział blondyn.
- Mi
Ciebie też.- Z uśmiechem przyglądałam się mu. Kiedy pomachałam mu ręką na
pożegnanie i odwróciłam się w stronę domu, usłyszałam znowu warkot silnika. Gdy
powoli szłam w stronę furtki, nagle ktoś mnie zawołał.
- Grace!- Automatycznie się odwróciłam i zobaczyłam blondyna, siedzącego na
motorze po drugiej stronie ulicy, z podniesioną szybką kasku.- Proszę, nie bij
mnie już drzwiami!- Krzyknął ze śmiechem. Ja roześmiałam się bezgłośnie mając
nadzieję, ze chłopak pozwoli mi w końcu wejść do domu. Będąc w połowie chodnika,
prowadzącego do drzwi wejściowych, coś mocno złapało mnie za rękę i pociągnęło
w stronę altanki. Tym czymś, była
Ana.
- Mama
żyje!- Powiedziała, opierając się dwoma rękami o blat stołu. Nie mogłam
uwierzyć w to co usłyszałam. Ona żyje? No ale... Nie, to niemożliwe! Popatrzyłam
na siostrę oczami pełnymi zdziwienia i niedowierzania.
- Znowu
coś ćpałaś?- Zapytałam unosząc jedną brew do góry i z uśmiechem wstałam od
stołu. Zostawiłam Ana'e samą w altance i ruszyłam w stronę domu.
-
Widziałam ją w centrum miasta, z jakimś facetem!- Ana krzyczała, starając się
zwrócić moją uwagę. Natychmiastowo się zatrzymałam i odwróciłam w stronę
siostry.
-
Widziałaś ją w centrum?- Dziewczyna pokiwała głową, a czarna grzywka opadła jej
na oczy.- Zerwałaś się z lekcji, tak?- popatrzyłam na siostrę groźnym
spojrzeniem. Ona gorąco zaprzeczała. Wiedziałam, że kłamie.
-
Kończysz godzinę wcześniej ode mnie. Nie zdążyłabyś po lekcjach gdziekolwiek wyjść,
poza tym tata by Ci nie pozwolił.- Mówiłam spokojnie, krzyżując ręce na klatce
piersiowej. Dziewczyna ucichła i spuściła wzrok. Czułam dumę. Byłam dumna, bo
kolejny raz miałam racje. Ana przygryzła dolną wargę i nagle podniosła wzrok.
- Ale nie
powiesz tacie, no nie?- Powiedziała, podchodząc do mnie i łasząc się, jak jakiś
kot. Ana była trochę niższa ode mnie, a gdy miałam obcasy, musiała podnosić
głowę do góry, żeby obserwować moją twarz. Na słowa siostry, głośno wypuściłam
powietrze z ust. Wiedziałam, że tata powinien wiedzieć.
-
Dobra, jak chcesz.- zaczęła kiedy zauważyła, że nie jestem chętna do brania udziału w kłamstwach.- Ale ja mu powiem, że już pierwszego dnia wyrwałaś jakiegoś
blondyna!- Zaczęło się. Szantaże motywacją mojej siostry. W sumie nie chciałam,
żeby tata dowiedział się o mojej znajomości z Niall'em. Przynajmniej nie teraz.
Postanowiłam udawać, że nie poruszyły mnie słowa siostry. Mimo wszystko
przemówiłam głosem, w którym słychać było wahanie.
- No
nie wiem... Zależy co z tego będę miała...
-
Materialistka!- wkurzona Ana zostawiła mnie samą na środku trawnika i szybkim
krokiem ruszyła w stronę domu.
-
Zaczekaj!- powiedziałam, lekko rozbawiona całą tą sytuacją. - Nie powiem nic
tacie, jeżeli ty obiecasz, że nie powiesz mu o Niall'u.- dziewczyna zatrzymała
się w miejscu, tak jakby rozważała moją propozycje.
- A więc
ma na imię Niall?- Ana odwróciła się do mnie z chytrym uśmiechem. Kiedy
zobaczyła, że moje mina jest znudzona, a ręce samoczynnie
zacieśniają się na klatce piersiowej, odpuściła.-Zgoda.
Wykończona
pierwszym dniem w nowej szkole, ruszyłam
do mojego pokoju. Zatrzymałam się w kuchni, aby porwać mój ukochany sok. Na
drodze stanął mi tata.
- Masz
gościa.- Powiedział z uśmiechem.
- Co?-
Zapytałam zdziwiona, lekko marszcząc moje brwi. Nikogo nie zapraszałam, nie spodziewałam
się gości.
- Czeka
w twoim pokoju.- Torba spadła mi z ramienia na podłogę, ale zaraz ją
podniosłam. Z otwartymi ustami patrzyłam na tatę, licząc na dokładniejsze
wyjaśnienia z jego strony. Jednak na próżno: wyminął mnie i wyszedł na dwór, a
już po chwili usłyszałam warkot odjeżdżającego samochodu. Natychmiast wbiegłam
po schodach do mojego pokoju. Otwarłam szybko drzwi i zastygłam w miejscu. Obok
mojej komody stał chłopak z lokami na głowie, bezwstydnie przeglądający moją
bieliznę. Kiedy zauważył, że weszłam odwrócił się w moją stronę, w rękach
trzymając moje koronkowe majtki.
- Masz
całkiem seksowną bieliznę. Kiedyś chciałbym Cię w niej zobaczyć.- powiedział wrzucając moją własność z powrotem do
komody.
- Co Ty
robisz?! Dlaczego grzebiesz w moich rzeczach?!- Zdenerwowana, mocniej zacisnęłam
moją rękę na klamce drzwi. On natomiast z uśmiechem na twarzy podszedł do mnie
i lekko pociągnął za rękę do przodu. Druga ręką zwinnie zamknął drzwi,
przekręcając klucz . Mój wzrok niespokojnie śledził jego ruchy. Kiedy tylko
upewnił się, że nikt nie będzie mógł wejść do pokoju, złapał mnie za nadgarstki
i mocno przygwoździł do ściany. Zamknęłam oczy i odwróciłam głowę, kiedy jego
twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. Brunet bardzo mocno trzymał
moje ręce, sprawiał mi tym niemały ból. Chciałam zniknąć, kiedy poczułam, jak
składa mocne pocałunki na mojej szyi.
-
Zostaw mnie, bo zacznę krzyczeć!- powiedziałam podniesionym głosem, w którym
można było wyczuć strach. Chłopak tylko zaśmiał się z moich prób wyrwania się i
przywarł do moich ust wargami. Jego klatka piersiowa stykała się z moją. Byłam
przerażona. Cały czas miałam mocno zaciśnięte powieki. Bałam się. Kiedy on
kontynuował swoje dzikie zapędy, czułam, że moje nogi powoli się trzęsą.
Później całe moje ciało dygotało pod wielka posturą chłopaka który, jak
podejrzewałam, zgwałci mnie w moim własnym pokoju. Moje plecy były oparte o
ścianę, a z przodu naciskał na mnie brunet, więc nie mogłam zemdleć. Mimo
wszystko, moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa i po prostu zaczęłam osuwać się
na ziemię. Ku mojemu zdziwieniu, chłopak szybko to zauważył i natychmiast
poluzował dłonie, w których cały czas więził moje nadgarstki. Znalazłam
się na podłodze, a palce wbrew woli zaczęły pocierać bolące nadgarstki. Na
mojej skórze widoczne były białe odciski palców. Czułam, że w kącikach oczu
zbierają się pojedyncze łzy. W końcu jedna z nich popłynęła w dół mojego
policzka, aby potem spaść na moje podgięte kolana. Dopiero po chwili
zauważyłam, że brunet, który wcześniej tak brutalnie mnie potraktował, teraz
patrzył to na mnie, to na moje nadgarstki troskliwym spojrzeniem, kucając przy mnie. Jego rysy
twarzy i oczy złagodniały. Szybko odwróciłam głowę, żeby tylko nie nawiązać z
nim kontaktu wzrokowego. Pociągnęłam nosem i byłam bardzo zainteresowana
ułożeniem paneli na podłodze.
-
Słuchaj, ja..- chłopak odezwał się po kilku sekundach. Nie zamierzałam go
słuchać.- Ja naprawdę nie chciałem…- moja dłoń sama powędrowała na jego
policzek. Uderzyłam go z siłą na tyle wielką, że jego głowa odskoczyła na bok.
- Jak
mogłeś?- jedynie te słowa mogłam wydusić przez łzy. Nawet nie miałam siły na
niego krzyczeć. Powiedziałam to półszeptem. Całkiem zalałam się łzami. Nie tak
wyobrażałam sobie mój pierwszy pocałunek. To miało być romantyczne i miłe
przeżycie, a było brutalne i nieprzyjemne. Chłopak spuścił głowę w
przepraszającym geście. Byłam na niego wściekła. Złość rosła we mnie z sekundy
na sekundę. W końcu wstałam i ocierając łzy, zdecydowałam się coś powiedzieć:
- Wynoś się stąd.- mówiłam patrząc prosto przed
siebie. Brunet również podniósł się i popatrzył mi w oczy, co zignorowałam.
- Ja…
-Wynoś
się!- krzyknęłam najgłośniej jak mogłam i odsunęłam się od chłopaka. Nie
chciałam go znać. Przez chwilę wydawało mi się, że to wszystko zły sen. Koszmar
który nigdy nie wydarzył się w rzeczywistości. To uczucie, kiedy chłopak drugi
raz tego samego dnia, przyciska cię z całej siły do ściany, zaczyna cię
całować, wbrew twojej woli, potem psuje twój pierwszy pocałunek, który tak wspaniale
sobie wyobrażałaś. Stałam przed istotą bez serca. Nie miał dla mnie litości,
nawet nie pomyślał, co ja mogę czuć.
- Przepraszam…- powiedział chłopak, swoim ochrypłym, ledwie
dosłyszalnym głosem. Nie ośmielił się kolejny raz spojrzeć na mnie. Odwrócił
się i otworzył drzwi, po czym jeszcze raz zerkając na cały mój pokój, cicho je
zamknął. Nie mogłam długo powstrzymać łez. Osunęłam się po ścianie na ziemię i
schowałam twarz w dłoniach. Po chwili popatrzyłam na moje nadgarstki: jeszcze
teraz wyraźne były ślady zrobione przez bruneta w szkole, które wydawały się
lekkim drobiazgiem w porównaniu do śladów z przed chwili. To za dużo wrażeń jak
na pierwszy dzień. To za dużo wrażeń jak jeden dzień. Stanowczo za dużo.


